Całuję
Całuję środkową część uda,
zostawiam to co było chwilę temu.
Nie jestem przeterminowany,
gdy woda w rzece płynie aktualnie.
Łechtam podpiersie,
i wdzięczny jestem za to, że nauczyłem się pragnąć dobra dla innych, nie myśląc tak o sobie.
Muskam twoją szyję,
a kocham istoty żyjące i nie martwię się już o przyszłość.
Nie walczę z wiatrem, lecz majestatycznie rozkładam żagle.
Podaję pomocną dłoń,
zmartwienia się kończą, gdy promień słoneczny rozświetli twoje wnętrze.
Nie jesteś już sam i się nie boisz, gdy Bóg i Ty to to samo, a galaktyki mieszkają w Tobie.
Rozchylam twoją nagość,
nie ma tych problemów, a to wszystko się stanie.
Ktoś chciał być od ciebie lepszy, a ktoś gorszy, lecz to nic nie znaczy.
Wybieram serce,
idę po parku i widzę napis, że się nie damy, a nie znam kolei losu i na torze złapie mnie za rękę wymarzona anielska struktura kobieca.
Kocham ciało kobiet,
tulipany są czerwone i chylą się ku Słońcu, ja się już nie martwię i nawet szafirki wiedzą, kiedy jest noc.
Mam przyjaciela i przyjaciel mój daje, a nie bierze.
Robi się wesoło, a my jesteśmy sobą.
Nadęte balony już dawno oklepały i pękły same z siebie.
Tańcząc o poranku wśród nagich dusz.

Komentarze
Prześlij komentarz