Znicz
Gorące zielenie i dwie drużyny,
a obok garść przyjaciół.
I dzieci i dziadki, dziewczęta i chłopcy.
Stał sobie starszy Pan,
a czułem jego trudy.
I grali, kopali, a ludzie śpiewali.
I ten Pan się bardzo cieszył,
bo to było życie, emocje.
Tak jakby ten mecz był lekarstwem
i uniwersalna radość uniosła nas wszystkich.
Bo różnie mamy w domach i nie każdy ma ciepło.
Lecz znaleźliśmy bezcenny uśmiech i ponad podziałami śpiewaliśmy.

Komentarze
Prześlij komentarz